Polonizacja Narodu

Jeśli nie prawda, to co?

Dlaczego On?

Dlaczego Jezus?

„Blog pod patriotycznym szyldem, z flagą Polski na samym środku. Gdzie jakaś historia, polityka, komentarze odnośnie obecnej sytuacji kraju?! Dlaczego do cholery autor pisze ciągle i ciągle o jakimś Bogu i o niestworzonych rzeczach, o których nawet nie miałem pojęcia?! Po co mi te bzdury?!”

Ponieważ jest ważniejsza Ojczyzna, która wymaga większej uwagi.

Nie martwcie się! Coś o naszym małym patriotyzmie z pewnością będzie się pojawiać!

A teraz odpowiedź na powyższe pytania.

Jest rok 1990. Mały Maciek przychodzi na świat i w niedalekiej przyszłości zostaje ochrzczony w kościele katolickim. Od tej pory jest prawnie związany z tradycją rzymską. Standardowo w wieku 9 lat przyjmuje pierwszą komunię, a w wieku lat 16 dostępuje bierzmowania. Wszystko pewnie potoczyłoby się tak jak w większości przypadków, gdyby nie jeden mały szczegół. Główny bohater tej opowieści ma problem z samym sobą, jest nieśmiały i zamknięty w sobie, a mimo to coraz pewniej zaczyna buntować się przeciwko niezrozumiałej kolei rzeczy w jego krótkim życiu. Na domiar złego, chociaż z punktu widzenia całej historii jest to olbrzymi plus, chłopak sięga po elektroniczną wersję książki „Rozmowy z Bogiem”, z której to czerpie inspirację do dyskutowania z katechetką na lekcjach religii w gimnazjum. W tym momencie nie ma takiej rzeczy, której nie potrafiłby podważyć, a jednocześnie nie potrafi sam dostrzec charakteru źródła z jakiego czerpie wiedze. W tym momencie musimy zrobić krok naprzód i pozostawić roztargnionego chłopca z głową pełną przemyśleń.

Mamy rok 2009. Ze zbuntowanego podlotka otrzymujemy obraz życiowej niepewności i planu na życie w postaci (uwaga!) poszukiwania sensu życia w drodze, najlepiej jeśli byłaby to piesza podróż do Afryki. Niestety w tym momencie nasz bohater zawodzi i zamiast przeżyć przygodę bądź co bądź szaloną i ryzykowną, on po prostu się zakochuje i z roztargnieniem odsuwa swój plan na boczny tor, by finalnie nigdy go nie zrealizować. Nie będę zagłębiał się w sercowe rozterki Maćka, ale za to wrócę do książki, która pozwoliła na mocny zwrot w jego wierzeniach. Rozmowy z Bogiem pozostawiły po sobie trwały ślad. Dzięki tej książce bohater zrozumiał, że nie bez kozery podejrzewał Kościół Rzymskokatolicki o nieautentyczność. Nie podejrzewał jednak, że książka podświadomie ukierunkuje go przeciwko Biblii, a tym samym delikatnie skieruje go w stronę innych religii, chociaż fakt przekierowania wynika raczej z osobowości, która zawsze szuka odpowiedzi na zadane pytania – w tym przypadku ‚czy aby na pewno po śmierci nic nie ma?’.

Od czasu kiedy na pierwszym planie pojawia się wiara w nieskończoność kosmosu, jego zamieszkanie przez inteligentne formy, a także nieodłączny element większości horrorów jakim są duchy nasz bohater pozostawia za sobą poznawanie buddyzmu i hinduizmu. O dziwo na tym etapie poznawania przydają się rzeczy poznane chwilę wcześniej. Okazuje się, że medytacja pomaga w oświeceniu, kontakcie z kosmitami, którzy chcą nam pomóc, a także w otwieraniu się na nowe doznania, w tym poznanie swojej przeszłości i stworzenie przyszłości. Do kociołka zawirowań dolewa się jeszcze wiara w reinkarnację, karmę a co za tym idzie zaczyna się poszukiwanie namacalnych dowodów na boskość człowieka. Może gdyby nie filozoficzna natura naszego poszukiwacza, wszystko to przebiegałoby prostolinijnie, od książki do książki, a po odpowiedziach nie pojawiałyby się kolejne pytanie. Powoli zbliżamy się do kulminacyjnego momentu, wcześniej jednak muszę wspomnieć o tym, iż bohater tej historii zaraz po wyjściu ze szkoły średniej zetknął się z tematyką NWO, co z resztą dosyć mocno przeżył, a moment swojego przebudzenia uwiecznił napisem o treści ‚Wake UP!’ na ścianie swojego pokoju. Bardzo długo nie potrafił połączyć faktów, które sam odkrywał. Mimo wiedzy o satanizmie w najwyższych szczeblach władzy światowej i zepsucia moralnego przedstawianego w tekstach i teledyskach ikon współczesnej popkultury nie łączył tego z różnorodnością wierzeń i praktyk jakie sam zastosował. Mało tego. Nie wiązał samego satanizmu z satanizmem, co zakrawa o absurd, lub jak kto woli klapki na oczach.

Czy wspominałem już, że Maciek praktykował medytację? Dodam w takim razie jeszcze, że z marnym skutkiem, czyli ani go nie oświeciło, ani nie dał rady lewitować, tak jak o tym marzył. Za to już praktyka obracania się przez lewe ramie przed lustrem zaproponowana przez kosmicznych przyjaciół w którejś z książek Barbary Marciniak dała efekty w postaci zawrotów głowy i wiązaniu ich z duchowym wzrostem…? Te same książki w przekonujący sposób mówią też o zaletach z picia rozcieńczonej krwi menstruacyjnej, podlewania nią roślin, a nawet o braku przeciwwskazań do miłości kazirodczej. W tym miejscu delikatnie stanę w obronie Maćka. Po pierwsze zachowywał się jak typowy konformista, w swoich poszukiwaniach brał tylko to co mu się podobało, a to co było dziwne, zostawiał na później, po za tym jak już wspomniałem wcześniej, miał klapki na oczach, cytując klasyk – patrzył, ale nie widział. Nie widział też niczego dziwnego w nowym treningu, którym miał udowodnić samemu sobie, że ma duszę, która jest nieśmiertelna, i która po śmierci ciała odradza się w innym wcieleniu. Taka dusza, która jest młodym bogiem zamkniętym w kręgu Samsary, w swoistym Matrixie, a jej zadaniem jest wyrwać się z tego i połączyć z najwyższą jaźnią, a następnie zacząć tworzyć swoje wszechświaty. Ja sam łapię się za głowę czytając o wierzeniach tego bohatera, który tak święcie był przekonany o swojej niezwykłości.

Do rzeczy! Maciek zaczął praktykować OBE! Nie podobało mu się tylko jedno, to że trzeba prosić przewodników duchowych o pomoc w wyjściu. Nigdy tego nie zrobił, do czasu, kiedy był tak mocno zdeterminowany, że postanowił poprosić, ale w swoim stylu tj. inaczej niż wszyscy – zwrócił się o pomoc do aniołów, a jego myśli skierowane były na boskie, pełne miłości i prawdy istoty. Tym razem, kiedy położył się żeby pierwszy raz wyjść z ciała, doświadczył czegoś wyjątkowego. Po osiągnięciu snu ciała i trzeźwości umysłu, po serii drgań, kiedy już nadszedł moment wyjścia, a w głowie bohatera znowu pojawiła się prośba o prawdziwą pomoc, stało się coś dziwnego. Dusza zamiast wyjść z ciała, rozbiła się o ścianę, a ciało Maćka pod naporem duszy wygięło się w łuk. Możecie to sobie wyobrazić ? To tak jakby ktoś Was podnosił w trakcie snu, łapiąc na wysokości klatki piersiowej, kiedy ciało jest wiotkie.

Nazywam to kulminacyjnym momentem w życiu mojego bohatera, ponieważ od tej pory nigdy już nie udało mu się osiągnąć choćby stanu pełnej relaksacji, która wcześniej pojawiała się za każdym razem. Od tamtej pory wszystkie kropki wiedzy zaczęły się w niezwykły sposób łączyć w jedną całość. W pewnym momencie nadszedł też nagły zwrot w postrzeganiu świata i jedno wielkie pytanie „Dlaczego odrzucając kościół katolicki za zakłamanie nie sprawdziłeś co i dlaczego jest zmieniane lub pomijane?”, a wkrótce potem pojawił się szereg odpowiedzi, zdjęcie klapek z oczu i zrozumienie, które nie było wynikiem wzrostu inteligencji naszego bohatera, tylko czymś co zostało w odpowiednim czasie odsłonięte. Dzisiaj wiem, że książka którą w gimnazjum przeczytał Maciek, była napisana za pomocą spirytystycznej techniki pisma automatycznego, w którym to treści serwowane są przez byt duchowy. Dzisiaj wiem, skąd pochodzą wszystkie religie i praktyki, z którymi zetknął się kilka lat temu. Wiem też przede wszystkim kto sprawował przez cały ten czas nade nim opiekę i kto w odpowiednim momencie zareagował i nie pozwolił wziąć demonowi jego duszy. Jezus.

Od momentu kiedy się zorientowałem, wypierałem to ze świadomości, nie chciałem Boga, wolałem być bogiem. Musiało minąć jeszcze trochę czasu zanim wszystko odpowiednio zostało mi wytłumaczone, powoli, bez pośpiechu, już na właściwych torach. Dzisiaj jestem Mu za to dozgonnie wdzięczny! Za cierpliwość, za wyrozumiałość, za to, że był nawet wtedy, kiedy ja go nie chciałem i za to, że nie zrobił niczego wbrew mojej woli. Taki właśnie jest mój Bóg!

Od 25.08.2013 nowo narodzony i oddany Prawdzie.

chrzest Maciek

Ja i Marcin Zwoliński, pastor Kościoła Chrystusowego w Olsztynie

Na koniec umieszczam film, oddający po krótce moje własne poszukiwania Boga.

PRAWDA!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Strzeżcie się fałszywych nauczycieli

(1) za pomocą znaków i cudów odwodzą oni ludzi ku fałszywym bóstwom (5 Mojż 13,1-4); (2) ich proroctwa nie spełniają się (5 Mojż 18,20-22); (3) zaprzeczają Słowu Bożemu (Iz 8,20); (4) przynoszą zły owoc (Mt 7,18-20); (5) wszyscy mówią o nich dobrze (Łk 6,26); (6) zaprzeczają oni, że Jezus, jedyny Chrystus, przyszedł w ciele jeden jedyny raz (1 J 4,3).
Follow Polonizacja Narodu on WordPress.com
%d blogerów lubi to: